poniedziałek, 24 kwietnia 2017

8. Wiedza absolutna

Przez kilka kolejnych dni nie działo się nic nadzwyczajnego. Po ostatniej sytuacji w łazience, Sebastian nie zbliżył się do Laury nawet na odległość wyciągniętej ręki. Co prawda dziewczyna cały czas siedziała zamknięta w pokoju, jednak nie była już przywiązana do łóżka, a od czasu do czasu zaglądały do niej Stefi z Joanną. Nie zamieniały z nią zbyt wielu słów – zazwyczaj przynosiły jedzenie, pytały czy Laura nie musi załatwić jakichś potrzeb lub czy nie potrzebuje czegoś konkretnego. Wyglądało to trochę tak, jakby kobiety były jakimiś strażniczkami, które mają fryzjerkę pilnować.
Dzięki temu, że Sebastian nie przywiązał Laury do łóżka, ta mogła swobodnie się poruszać po pokoju i poznać całe pomieszczenie wręcz na wskroś. Kiedy była zupełnie sama, palcami padała każdy skrawek ścian, szukając w nich jakiegoś dowodu na to, że z tego więzienia jest jakieś wyjście. Błądziła palcami wszędzie tam, gdzie zdołała dosięgnąć, w nadziei, że pod dziwnym pokryciem ścian, znajduje się okno, którym mogłaby uciec. Niestety wszystko szło na marne. Im dłużej szukała wyjścia, tym coraz bardziej gasła nadzieja na wybawienie. Laura bała się, że naprawdę zostanie w tym pokoju już do końca swojego życia.
Od czasu awantury w łazience coś się zmieniło i ta zmiana nie miała nic wspólnego z tym, że Sebastian pokazał swoją twarz. Porywacz nie przychodził do Laury tak często, jak w przeciągu pierwszych dni od porwania. Zaglądał do niej głównie nocami – przynajmniej twierdził, że jest środek nocy – upewniał się, że dziewczyna zjadła kolację oraz załatwiła wszelkie potrzeby, po czym wychodził szczelnie zamykając drzwi. Nie siadał na krześle, nie zbliżał się do fryzjerki, zachowywał się zadziwiająco... obojętnie. To wszystko nieco niepokoiło Laurę. Coraz bardziej utwierdzała się w przekonaniu, że mężczyzna jest chory psychicznie i popada w różne stany umysłowe, których ona logicznie wyjaśnić nie umiała. Początkowo czuła się nieco skołowana – sądziła, że skoro zgodziła się na chore warunki Sebastiana, ten będzie wiecznie z nią przesiadywał. Jego nagła i dziwna obojętność była czymś, czego Laura w ogóle się nie spodziewała. Gdy po kilku dniach nieobecności, pojawił się w pokoju dosłownie na krótką chwilę, dziewczyna nie wiedziała co ma o tym sądzić. W jej głowie rodziły się różne pomysły oraz teorie na temat tego, co tak właściwie się dzieje.
Oczywiście pierwsze, o czym pomyślała, to choroba psychiczna. Stwierdziła, że takie przeskakiwanie z jednego stanu w drugi jest objawem jakiegoś problemu umysłowego, który w jakiś sposób jest związany z Arturem. Laura nie miała wątpliwości, że jej porywacz ma obsesję na punkcie Kurszewskiego i wszystko co robi, robi po to, by mu dopiec. Później jednak pomyślała, że w całej tej sytuacji w ogóle nie musi chodzić o chorobę psychiczną. Oczywiście, Sebastian mógł być chory i taka ewentualność była najłatwiejsza do przyjęcia, ale co jeżeli był cholernie sprytny? Laura przecież nie mogła mieć pewności, że dziwna obojętność ze strony porywacza nie jest jakąś jego zagrywką, celowym działaniem, by zmylić dziewczynę i namieszać jej w głowie. Nie mogła mu ufać, nie mogła też postawić jednoznacznej tezy, która chociaż w niewielkim stopniu wyjaśniałaby zachowanie tego człowieka.
Laura nadal chciała realizować swój plan – uśpić czujność Sebastiana i uciec jak najdalej, ale gdzieś w głębi czuła, że to nie będzie takie proste. W tej chwili porywacz był jej przeciwnikiem, a przeciwników nie wolno lekceważyć. Brakowało jej także wiedzy na temat mężczyzny. Musiała go poznać i to bardzo dokładnie, musiała się dowiedzieć możliwie jak najwięcej, by potem wszelkie informacje wykorzystać przeciwko niemu. Przecież Sebastian był tylko człowiekiem i musiał posiadać jakieś słabe punkty. Dziewczyna miała świadomość tego, że plan, który obmyśliła wcale nie był taki prosty do wykonania. Przez cały czas musiała zachowywać otwarty umysł, nie mogła pozwolić na to, by Sebastian w jakikolwiek sposób wpłynął na jej psychikę. Wiedziała, że jeżeli popełni chociażby jeden błąd, cały plan spali na panewce, a ona już zawsze będzie uwięziona w pokoju bez okien.
Każda kolejna minuta, spędzona w zamknięciu powoli zabijała Laurę. Dlatego dziewczyna nie chciała czekać na to, aż Sebastian wykona pierwszy ruch. Bała się, że kiedy w końcu jego obojętność minie, mężczyzna zechce aż nazbyt się do niej zbliżyć. Dlatego postanowiła sama przejąć inicjatywę i wyciągnąć rękę w kierunku oprawcy. W głowie cały czas powtarzała sobie, że musi być odważna i nie może tego zepsuć. Pokrzepiała samą siebie tak długo, aż pewnego wieczoru po zjedzonej kolacji, zamiast położyć się do łóżka, została przy stole. Była niemal pewna, że tej nocy Sebastian także przyjdzie. Siedziała na krześle kilka długich godzin, aż w końcu usłyszała dobrze jej znany szczęk zamka, a potem do pokoju wkroczył mężczyzna.
Nie miał na sobie kominiarki – skoro Laura już widziała jego twarz, nie było sensu by ponownie ją zakładał. Założył ciemne jeansy oraz bordową koszulkę z krótkim rękawem, a na nadgarstku lewej ręki widniał czarny zegarek. Zamknął za sobą drzwi, a potem stanął w miejscu, nieco zaskoczony, że zastał Laurę na krześle, a nie w łóżku.
Potrzebujesz czegoś? — zapytał po chwili ciszy. Jego ton był zimny, zupełnie bezuczuciowy, a oczy utkwił w blacie stołu.
Nie — odpowiedziała Laura, lekko mrużąc oczy.
Jadłaś coś? — dopytywał.
Tak.
W porządku. — Odwrócił się plecami do dziewczyny.
Chciał wyjść i fryzjerka doskonale o tym wiedziała.
Sebastian, możesz chwilę zostać? — zapytała, zanim zdążył otworzyć drzwi i opuścić pokój.
Zaskoczony mężczyzna z powrotem odwrócił się do Laury.
Mam zostać? — zdziwił się. — Dlaczego?
Nerwowo splotła palce obu dłoni na swoich udach. Jej serce tłukło się w piersi jak oszalałe, a sekundy mijały. Wiedziała, że to jest jej szansa. Jedna na milion i nie może jej zaprzepaścić.
Chciałabym... — zaczęła, ale nagle zabrakło jej słów. Spanikowana wzięła kilka głębszych oddechów i spróbowała jeszcze raz. — Chciałabym z tobą chwilę porozmawiać. Jestem tutaj cały czas sama, brakuje mi ludzi.
Przecież są dziewczyny — odpowiedział nieco cieplej i powoli podszedł do łóżka.
Tak, ale to nie to samo. Są tematy, na które nie mogę z nimi rozmawiać.
Na przykład? — zapytał, marszcząc czoło. Usiadł na posłaniu i oparł łokcie o uda. Uważnie patrzył na Laurę i dziewczyna wiedziała, że Sebastian próbuje ją rozgryźć.
Na przykład my — wyrzuciła na jednym wydechu.
Efekt słów brunetki był piorunujący. Mężczyzna wyprostował się niczym struna, a w jego spojrzeniu coś błysnęło. Coś, co Laurze się w ogóle nie spodobało, jednak nie mogła dać tego po sobie poznać. Zamiast okazać obrzydzenie, udała zawstydzoną i spuściła wzrok na swoje dłonie.
My — powtórzył cicho. — Więc słucham. Mów.
Laura wygięła palce prawej dłoni, po czym zmusiła się, by spojrzeć w oczy Sebastiana. Cała się trzęsła ze strachu i adrenaliny, która buzowała w jej żyłach.
Chcesz ze mną być, prawda? — wyrzuciła, a porywacz skinął w odpowiedzi głową. — Więc jak to ma wyglądać? Nie znamy się.
Ja cię znam — odrzekł rzeczowo.
Laura poruszyła się niespokojnie.
Jak możesz mnie znać, skoro nawet ze mną nie rozmawiasz?
Mężczyzna uśmiechnął się ironicznie.
Nazywasz się Laura Keller, mieszkasz z rodzicami alkoholikami i bratem, którego ścigają gliny. Pracujesz jako fryzjerka chociaż zawsze marzyłaś o ekonomii i pracy w banku. Lubisz czytać, śpiewać i tańczyć. Twój pokój to ciasna komórka, którą przerobiłaś na sypialnię. Zawsze marzyłaś o tym, by spotkać fajnego faceta, który wyrwie cię z domu i zapewni życie, o jakim zawsze marzyłaś. Nie szukasz bogactwa, chcesz być po prostu szczęśliwa, chcesz móc spełniać swoje marzenia i nie musieć się martwić o swoją rodzinę.
Laura zamrugała kilka razy, czując, że brakuje jej powietrza. Sebastian wiedział o niej więcej niż mogłaby przypuszczać. Była zdumiona tym, jak wiele informacji udało mu się zebrać.
To tylko powierzchowna wiedza — wydukała w końcu, chcąc jakoś odwrócić sytuację na swoją korzyść. — Każdy mógłby to o mnie powiedzieć.
Sebastian uśmiechnął się jeszcze szerzej, co przeraziło dziewczynę.
Kochasz lody truskawkowe, kiedy jesteś smutna zawijasz się w koc i płaczesz w poduszkę. Uśmiechasz się, bo chcesz stworzyć iluzję i pokazać wszystkim dookoła, jakie to masz cudowne życie. Uwielbiasz psy, kotów nienawidzisz, czasami oglądasz mecze piłki nożnej, w co drugą sobotę pozwalasz sobie na wypicie jednej butelki piwa, a kiedy nie możesz spać – oglądasz porno puszczane w telewizji kablowej.
Skąd ty...? — wydusiła przerażona.
Sebastian powoli wstał i zbliżył się do Laury. Położył jedną dłoń na blacie stołu, a drugą oparł o ścianę, tuż za plecami dziewczyny.
Chyba nie sądziłaś, że nic o tobie nie wiem? — zapytał z lekką drwiną.
Czuła oddech mężczyzny na swojej twarzy, a przerażenie zaczynało władać jej ciałem. Zaczynała wątpić w swój plan, bo Sebastian był totalnie nieobliczalny. Znów widziała w nim wściekłego i niepokonanego wariata, który podniósł na nią rękę.
Jesteś taka naiwna — mruknął. — Obserwowałem cię wszędzie. Nawet w domu. To były długie miesiące, w trakcie których poznawałem cię naprawdę dogłębnie. — Delikatnie dotknął policzka Laury.
Zadrżała, jednak nie odwróciła wzroku. Cały czas patrzyła w dziwne tęczówki mężczyzny, jednocześnie walcząc z własnym strachem.
Uwielbiałem na ciebie patrzyć — dodał szeptem.
Co widziałeś? — zapytała, chociaż sama nie była pewna czy w ogóle chce poznać odpowiedź.
Przez chwilę Sebastian nic nie mówił. Dłonią badał twarz dziewczyny, jakby chciał zapamiętać każdą rysę, a potem odsunął się, jakby poraził go prąd. Zrobił kilka kroków w tył i wcisnął obie dłonie do kieszeni spodni.
Wszystko — odpowiedział w końcu.
Laura patrzyła na mężczyznę przerażona. Zrozumiała, że Sebastian musiał być w jej domu, musiał zainstalować jakieś kamery lub inne urządzenia, które pozwoliły mu ją śledzić. Obserwował ją każdego dnia, w każdej minucie życia. Widział rzeczy, których nie powinien oglądać. Naruszył jej prywatność. Chociaż naruszył to złe określenie. Sebastian zwyczajnie zabrał Laurze prywatność. Czuła, że wzbiera w niej niewyobrażalnie wielka złość i zanim zdążyła się powstrzymać, poderwała się z krzesła i doskoczyła do Sebastiana z pięściami.
Ty pieprzony schizolu! — wrzasnęła, uderzając dłońmi w klatkę piersiową mężczyzny. — Jesteś chory! Jesteś obrzydliwy!
Brunet prychnął i bez większego wysiłku chwycił dłonie dziewczyny.
Uważaj — syknął boleśnie ściskając nadgarstki Laury — bo też użyję pięści.
Nie posłuchała. Szarpała się z Sebastianem, całkowicie zapominając o swoim planie oraz postanowieniu. Chciała się odsunąć od tego człowieka jak najdalej, chciała go udusić gołymi rękami, a potem uciec na drugi koniec świata. Jak najdalej od niego.
Nienawidzę cię! — krzyczała. — NIENAWIDZĘ!
Twarz Sebastiana zaczęła się zmieniać. Z rozbawionej i ironicznej stała się wyraźnie zirytowana. Chwycił stanowczo fryzjerkę w pasie, po czym rzucił ją na łóżko. Przestraszona Laura pisnęła i od razu chciała uciec, jednak nie zdążyła. Porywacz przygwoździł jej dłonie do materaca, a sam zawisł nad nią, opierając się na wyprostowanych rękach.
Uspokój się, kurwa mać! — ryknął tak głośno, że Laura zesztywniała.
Jej serce waliło jak oszalałe, a całe ciało miała napięte do granic możliwości. Bliskość Sebastiana przyprawiała ją o mdłości oraz gęsią skórkę. Patrzyła prosto we wściekłe, dziwne oczy porywacza i dosłownie odliczała ostatnie sekundy swojego życia. Zrozumiała, że za nic w świecie nie da rady stawić czoła Sebastianowi, nie będzie miała wystarczająco dużo sił, by omamić jego mózg, uśpić czujność, a następnie czmychnąć gdzie pieprz rośnie.
Mężczyzna miał nad Laurą znacznie większą przewagę, wiedział o niej najprawdopodobniej wszystko, podczas gdy ona znała tylko jego imię. Trzęsła się na całym ciele, gdy Sebastian wpatrywał się jej twarz z nieukrywaną furią. Na jej twarzy jeszcze widniały siniaki z poprzedniej potyczki z tym człowiekiem, i teraz Laura zaczęła się bać, że za moment pojawią się kolejne oznaki przemocy. Jednak jakie było jej zdziwienie, gdy Sebastian poluźnił uścisk, a następnie całkowicie puścił jej dłonie. Jego twarz ponownie zaczęła się zmieniać, zupełnie tak, jakby toczył wewnętrzną walkę sam ze sobą, głównie po to, by znaleźć spokój i ukoić nerwy, które Laura obudziła z lekkiego snu. Oparł swoje dłonie po obu stronach głowy dziewczyny i westchnął ciężko.
Nigdy — rzekł w końcu grubym, zachrypniętym głosem — nigdy nie podnoś na mnie ręki.
Laura oddychała szybko, zupełnie jakby właśnie przebiegła maraton. Otworzyła usta, jednak zupełnie zgłupiała od tych nagłych zmian w zachowaniu Sebastiana i żadne słowo nie przeszło jej przez gardło. Próbowała odnaleźć jakieś logiczne wytłumaczenie całego zajścia, jednak zupełnie nic nie rozumiała.
Nie uderzysz mnie? — wydusiła wreszcie z siebie, a gdy usłyszała o co zapytała, miała ochotę zniknąć z tego świata. Przestraszyła się, że takim pytaniem mogła zachęcić mężczyznę do używania przemocy.
Sebastian zmrużył lekko oczy i zjechał spojrzeniem na usta swojej ofiary, a następnie znów powrócił do tęczówek. Zdziwiony, przekrzywił lekko głowę w bok, przyglądając się Laurze, jakby była naprawdę ciekawym okazem rzadko spotykanego zwierzęcia.
Boisz się mnie — stwierdził autentycznie zaskoczony. — Dlaczego?
Fryzjerka zamrugała kilka razy. Pytanie porywacza wydało jej całkowicie bez sensu. Przecież logicznym było, że się bała. Została uprowadzona, zamknięta w jakimś pokoju, a za towarzystwo miała dwie milczące kobiety oraz mężczyznę, który pożądał ją w każdym calu. Sebastian był znacznie większy, silniejszy i górował nad Laurą nie tylko wzrostem, ale także wiedzą na temat życia jej oraz bliskich jej osób. Musiałaby być całkowicie głupia, gdyby zaistniałą sytuację potraktowała jak miłe wakacje.
Sebastian delikatnie dotknął policzka brunetki, a ta drgnęła, czując narastającą niepewność. Leżała spokojnie na łóżku, chociaż w głowie wszystko krzyczało, by się broniła, uciekała, walczyła.
Uderzyłeś mnie — wyszeptała ledwo słyszalnie. — Porwałeś. Nie znam cię.
Ale ja znam ciebie — odpowiedział spokojnie. Jego szorstka dłoń z niebywałym uwielbieniem gładziła skórę na policzku fryzjerki. — Przepraszam za to, co zrobiłem. Nie chciałem cię uderzyć, ale musisz zrozumieć, że nie zabrałem ci wolności. Dałem ci ją, Lauro.
Zamykając mnie w pokoju? — wyjęczała. Boląca gula zaczęła rosnąć w jej gardle, a w oczach wezbrały łzy. — Sebastian, tak nie można.
Przez dłuższą chwilę porywacz nic nie odpowiadał. Zabrał dłoń z twarzy Laury, odsunął się, a następnie przysiadł na brzegu łóżka. Z jego ust nie wypływało ani jedno słowo, myślał nad czymś przez moment, a gdy ponownie się odezwał, jego głos był przesiąknięty dziwnym podnieceniem:
Dobrze, ustalmy parę zasad.
Laura powoli usiadła, a następnie odsunęła się jak najdalej od mężczyzny. Nadal pamiętała jak w łazience zmuszał ją, do dotykania miejsc, których wolała unikać. Ton Sebastiana mówił, że znów wchodzi w ten sam stan co wtedy.
Sebastian, ja nie chcę zasad — powiedziała, czując łzy na policzkach. — Chcę być wolna. Chcę wrócić do domu.
Pokiwał przecząco głową i przysunął się do brunetki. Zapach płynu do spryskiwaczy, tak bardzo charakterystyczny dla tego człowieka, budził w Laurze odruchy wymiotne. Była niemal przekonana, że gdziekolwiek poczuje ten zapach, już zawsze będzie się jej kojarzył właśnie z Sebastianem.
Jeszcze nie teraz — rzekł. — Przecież dopiero co cię tutaj przywiozłem.
Serce waliło w piersi Laury jak zwariowane. Przeanalizowała słowa Sebastiana, a w jej głowie zrodził się kolejny, może nawet szalony, pomysł. Była przerażona, trzęsła się na całym ciele, ale stwierdziła, że i tak nie ma już nic więcej do stracenia.
Okej — powiedziała szybko, gdy porywacz znów chciał położyć swoją dłoń na jej policzku. — Może zacznijmy od początku? — zaproponowała ze ściśniętym żołądkiem.
Sebastian znów zmrużył oczy i opuścił dłoń na łóżko.
To znaczy?
Udajmy, że dopiero się poznajemy. Jak para normalnych ludzi, którzy są sobą zainteresowani.
Brunet zmarszczył czoło. Wpatrywał się w Laurę bez mrugnięcia okiem i ewidentnie nad czymś myślał. Nic nie odpowiadał przez dłuższy moment, a każda sekunda milczenia, dla Laury była niczym czekanie na wyrok. Sebastian ją oceniał, zastanawiał się, dlaczego nagle zrobiła się taka miła, i dziewczyna miała tego świadomość. Musiała go tylko przekonać, że naprawdę chce zacząć ich znajomość „od początku”.
W co ty grasz, Lauro? — zapytał w końcu chłodno.
W nic — zaprzeczyła szybko. Zdecydowanie za szybko, dlatego dodała: — Po prostu skoro i tak stąd nigdy nie wyjdę, to nie będę na darmo walczyć. Ty chcesz żebym była twoja, ale nie mogę należeć do ciebie, skoro nic o tobie nie wiem.
Nie powiedziałem, że nigdy stąd nie wyjdziesz — zauważył.
A wyjdę? — Tym razem to Laura zmarszczyła czoło.
Oczywiście.
Prychnęła cicho, nie wierząc w ani jedno słowo Sebastiana.
Niby kiedy?
Drgnęła, gdy mężczyzna niczym drapieżnik, bezszelestnie i z prędkością światła pochylił się w jej stronę. Delikatnie chwycił brodę fryzjerki w dwa palce, zmuszając tym samym by spojrzała mu prosto w oczy, a następnie uśmiechnął się przebiegle.
Kiedy pokochasz mnie tak bardzo, że będziesz w stanie się dla mnie zabić — odpowiedział cicho. — Wtedy pozwolę ci stąd wyjść, Lauro.
Nic nie odpowiedziała. Zwyczajnie nie była w stanie.